...Dziś chcielibyśmy, pochwalić się pierwszymi zdjęciami z naszego Polaroida SX-70, które uważamy za udane. Pierwszy zestaw pochodzi z niedalekiego portu, drugi - z centrum miasta - z głównej ulicy Edynburga. Sfotografowaliśmy to, co akurat było w zasięgu i wydało nam się interesujące; oczywiście efekty nie odwzorowują dokładnie zamierzeń, ale są dzięki temu ciekawsze i bardziej zaskakujące. Jak choćby ciemniejszy pasek, który pojawia się po prawej stronie zdjęć; na razie nie wiemy jeszcze dlaczego. Próbowaliśmy sprawdzić jak nasz nowy aparat i dostępne do niego filmy radzą sobie z nasyconymi kolorami i z ostrością. Efekty bardzo nam się podobają, zdjęcia mają lekko przydymione, niebieskawe kolory i polaroidową ostrość. W połączeniu z białą ramką, wyglądają jak okno lub zasłona, przez którą można dojrzeć inny świat. Przywodzi to na myśl teatralny klimat, kiedy niby zwykłe, codzienne rzeczy, nabierają niezwykłych cech i pozorów nierealności. I to chyba wyjaśnia naszą sympatię dla zdjęć Instant, które przeciwstawiając się dążeniu do perfekcyjności, proponują inny obraz rzeczywistości, który poprzez swoją niedoskonałość jest o wiele bardziej pociągający. Jednocześnie, taki charakter zdjęć nie jest wynikiem nałożonego filtra czy komputerowej manipulacji - jest to niedoskonałość naturalna, która tylko dowodzi autentyzmu polaroidowych fotografii...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z pamiętnika SX-70. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z pamiętnika SX-70. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 lutego 2014
sobota, 18 stycznia 2014
Pamiętnik SX-70 - pierwsze zdjęcia.
...Kilka dni po wygranej aukcji, do naszych drzwi zapukał listonosz. Po rozpakowaniu i dokładnych oględzinach stwierdziliśmy, że w rzeczywistości aparat wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciach, można by rzec, że „jak nowy”. Polaroid był sprzedawany wraz ze skórzanym opakowaniem, ale bez filmu. Tak przynajmniej wynikało z opisu aukcji. Bez obaw, kadrowania i ustawiania ostrości nacisnęliśmy, więc czerwony guzik znajdujący się na przodzie aparatu, który wyzwala migawkę. Ponieważ aparat jest zasilany bateriami znajdującymi się w kasetce z filmem, byliśmy przekonani, że nie wywoła to żadnej reakcji. Ku naszemu zdziwieniu wywołało. Najpierw usłyszeliśmy mechaniczny odgłos trwający może z sekundę a zaraz potem, naszym oczom ukazało się zdjęcie wyłaniające z aparatu. Na zdjęciu nie było nic tylko bardzo ciemna, prawie czarna pustka. Pomyśleliśmy, więc, że sprzedawca specjalnie włożył kasetkę po filmie, do której zapakował nieudany pozytyw byśmy w ten sposób mogli przekonać się, że aparat działa (to dobra rada jak sprawdzić czy aparat jest sprawny). Po kilku minutach ponownie nadusiliśmy czerwony guzik (nie wiedząc czego się spodziewać) i stało się dokładnie to samo co za pierwszym razem. Po przypatrzeniu się fotografią zobaczyliśmy jednak, że pierwsze zdjęcie bardzo powoli zaczęło zmieniać kolory a po chwili, to samo zaczęło dziać się z drugim. Na obu zdjęciach nie było widać nic konkretnego, brak było ostrości, ale pojawiły się kolory. Trudno było stwierdzić, czy jest to lampa, drzwi, czy też regał. Dopiero wtedy wpadliśmy na pomysł sprawdzenia licznika zdjęć. Wskazywał on, że jest ich jeszcze 8 (czyli tak naprawdę 6 ale o tym napiszemy kiedy indziej). Przeżyliśmy więc miłą niespodziankę i zaczęliśmy Cieszyć się naszymi pierwszymi zdjęciami zrobionym Polaroidem SX-70 …
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Pamiętnik SX-70
...Po co nam SX -70 skoro mamy już naszego ulubionego Polaroida Automatic Land Camera 100?
Przed nowym zakupem odstraszały nas przede wszystkim wkłady, a właściwe ich cena, w przeliczeniu ok 80 złotych za paczkę, w której znajduje się 8 zdjęć. Jednak i cena samego aparatu nie jest mała. Na allegro trzeba za niego zapłacić 650-700 zł, na Ebayu niemniej. Korciło nas bardzo, bo jest łatwy i szybki w obsłudze, ma rozmiar prawie kieszonkowy, ładnie wygląda, bo zdjęcia same z niego wyjeżdżają i nie trzeba ich rozklejać, bo to lustrzanka, jest jakby bardziej „polaroidowy” a raczej to zdjęcia nim zrobione są bardziej „polaroidowe" - takie z białą ramką, szerszą u dołu. Bo wyblakłe kolory, ostrość jak stępiona żyletka i można, by tak jeszcze wymieniać… W końcu się zdecydowaliśmy, postanowiliśmy i mamy. Bo jak nie teraz to kiedy?...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


